JUBILEUSZ 70. LECIA POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA MATKI BOŻEJ WSZECHPOŚREDNICZKI ŁASK W JEDŁOWNIKU

„Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota, Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota…” Czy za 300. lat, jak się pojedzie ulicą Wolności, to czy nadal ujrzy się kościół z piękną mozaiką Matki Bożej na fasadzie, czy nie daj Boże jakieś muzeum lub – o zgrozo – meczet? Przed wiekami nasi przodkowie bronili jedłownickiego wzgórza, jako tzw. propugnaculum christianitatis – przedmurza chrześcijaństwa, a świętym obowiązkiem naszego pokolenia, jest przenieść dziedzictwo wiary naszych ojców w kolejne wieki. Czy się to uda w obliczu śmiertelnego ataku na cywilizację chrześcijańską zmutowanego komunizmu, czyli genderyzmu, feminizmu i tęczowej zarazy? To już zależy od naszej postawy wiary. Musicie bronić Kościoła tak, jak wasi przodkowie przed husytami, może nie dosłownie usiec z kuszy, jak herszta zbirów Smeliczkę, czy dać po łbie szablą wrogom wiary katolickiej, ale musicie bronić Kościoła świadectwem życia katolickiego. To święty obowiązek dotrzymać ślubu ojców naszych. A dobrze wiecie, co to znaczy ślubu nie dotrzymać, o czym tak boleśnie przekonali się jedłowniccy parafianie!

Poświęcenia kościoła Matki Bożej Wszechpośredniczki Łask w Jedłowniku dokonał 21 września 1952 roku biskup ordynariusz Stanisław Adamski. Kościół budowano w latach 1949-1952, jako wotum za grzechy popełnione m. in. podczas powstania chłopskiego w 1810 roku, którego przywódcą był sołtys z Jedłownika – Józef Bienia. Parafianie odczytali jednoznacznie jako karę Bożą wydarzenia z 19 czerwca 1848 roku, kiedy spadł na Jedłownik i okolicę straszliwy grad, siejąc spustoszenie wśród upraw. Następnego dnia potężny huragan wyrywał drzewa i zniszczył wieżę kościoła św. Barbary, dawniej św. Marka. Ludność Jedłownika z dnia na dzień stała się żebraczą, co trwało latami. Nie pozostał ani jeden nieuszkodzony dom. Wówczas to złożyli ślub, że w ramach zadośćuczynienia wybudują nowy kościół. Ślubu nie dotrzymali a niebo przypomniało im o tym tego samego dnia, dokładnie 100 lat później, 19 czerwca 1948 roku, gdy szli procesyjnie z relikwiami św. Antoniego z Turzy. Tym razem na szczęście ślubu dotrzymali.