„Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota, Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota…” Czy za 300. lat, jak się pojedzie ulicą Wolności, to czy nadal ujrzy się kościół z piękną mozaiką Matki Bożej na fasadzie, czy nie daj Boże jakieś muzeum lub – o zgrozo – meczet? Przed wiekami nasi przodkowie bronili jedłownickiego wzgórza, jako tzw. propugnaculum christianitatis – przedmurza chrześcijaństwa, a świętym obowiązkiem naszego pokolenia, jest przenieść dziedzictwo wiary naszych ojców w kolejne wieki. Czy się to uda w obliczu śmiertelnego ataku na cywilizację chrześcijańską zmutowanego komunizmu, czyli genderyzmu, feminizmu i tęczowej zarazy? To już zależy od naszej postawy wiary. Musicie bronić Kościoła tak, jak wasi przodkowie przed husytami, może nie dosłownie usiec z kuszy, jak herszta zbirów Smeliczkę, czy dać po łbie szablą wrogom wiary katolickiej, ale musicie bronić Kościoła świadectwem życia katolickiego. To święty obowiązek dotrzymać ślubu ojców naszych. A dobrze wiecie, co to znaczy ślubu nie dotrzymać, o czym tak boleśnie przekonali się jedłowniccy parafianie!

